Czy można cieszyć się ze świadomej niekompetencji?

Czy można cieszyć się ze świadomej niekompetencji?

Model świadomej i nieświadomej kompetencji bywa także nazywany dołkiem uczenia się i krzywą uczenia się. Słyszałaś/eś o tym? No to krótko.

Pochodzenie teorii nie jest jednoznaczne, ale opisanie jej zawdzięczamy Rameshowi Mahay. W największym skrócie chodzi o to, że gdy w jakieś czynności mamy biegłość – nie tylko wiemy, jak dane zadanie wykonać, ale i poszczególne jego etapy wykonujemy machinalnie, nawykowo – to minimalizujemy umysłowe nakłady na jej wykonanie. Klasyczny przykład to jazda samochodem. Jeśli prowadzisz go w miarę regularnie to już od dawna skręt nie jest dla Ciebie sekwencją drobiazgowych czynności, jak włączenie kierunkowskazu, zjechanie na odpowiedni pas, sprzęgło-redukcja biegu-adekwatny gaz, skręt kierownicy poprzez odpowiednie chwytanie jej i przesuwanie, etc. Ty po prostu skręcasz, prawda? Podobnie jest z każdą inną czynnością. Gdy wyrobimy nawyk i nie musimy zastanawiać się i decydować o każdym kolejnym kroku, robimy to skutecznie, szybciej i pozostawiamy sporą dawkę naszej uwagi i koncentracji dla innych tematów i obszarów. Przysłowiowe schody zaczynają się, gdy pojawia się zmiana. To może być lewostronny ruch albo skrzynia biegów dla przyzwyczajanych do automatów.

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy uczymy się czegoś nowego. Czy masz jakieś możliwie świeże wspomnienie uczenia się czegoś? Może tańce, jakaś gra zespołowa, nowe urządzenie? To zawsze wymaga sporo wysiłku na początku. Te niezdarne ruchy, długie minuty dla najprostszych decyzji, a później pierwsze ślamazarne ruchy. I jak to wygląda? No cóż, zazwyczaj estetyka jest wątpliwa, choć bywa urocza. Pełne skupienie, zaciśnięte wargi lub język na wierzchu, wytrzeszczone oczy. W przestrzennych, nowych ruchach nasze ręce i nogi współgrają jakby pierwszy raz w życiu się spotkały. Tak, takie bywają oznaki naszego wysiłku.

Ta niebywała zgrabność i polot w tzw. dołku uczenia się to świadoma niekompetencja, którą wyznacza moment uświadomienia sobie, że czegoś nie umiemy oraz świadoma kompetencja, czyli czas, kiedy zaczynamy już wykonywać nowe czynności, ale nadal kosztuje nas to sporo uwagi i wysiłku.

Większości własnych niekompetencji nie jesteśmy świadomi, bo nawet o nich nie myślimy – biegłość w japońskim, szydełkowanie, montowanie bojlerów, etc. Uświadomienie sobie własnej niekompetencji to szczególny moment, który poprzedza przełomową decyzję o potrzebie, a może i chęci, poszerzenia danej kompetencji. To nie musi być radosna eureka, to może wkurzać. Ktoś, kto poświęcił kawał swojego życia znów dowiaduje się, że jest coś nowego, co trzeba przeczytać, przećwiczyć, włączyć do działania. Czasem pojawia się pomysł, by nie tylko doskonalić znane, ale zająć się czymś nowym, nie odkrytą jeszcze dziedziną; wtedy trudno nawet określić, od czego naukę należy zacząć. Świadoma niekompetencja to także szansa na rozwój i odkrywanie nowego. Wiele zależy od nas: czy to będzie początek fantastycznej przygody, czy kolejna, mozolna robota?

A później świadoma kompetencja; jest lepiej, ale jeszcze długa droga przed Tobą. W jaki sposób doświadczasz siebie jako osoby uczącej, początkującej? Nauka może być przyjemna, satysfakcjonująca, dodająca energii. Może być także związana z frustracją, stresem, niezadowoleniem. Wiele zależy od tego, czego się uczymy – czy sami wybraliśmy nowe zajęcie lub doskonalenie się w jakimś obszarze; czy jesteśmy w stanie dostrzegać postępy; czy jesteśmy wspierani w wysiłkach i sami siebie wspieramy. Zapewne jest wiele innych czynników, a dla każdego klucz do dobrej nauki może być inny. Czy Ty znasz swój?

Co jest ważne, by nauka była nie tylko skuteczna, ale i przyjemna? Czyli jak cieszyć się ze świadomej niekompetencji:

  • Jasno określony cel – zastanów się, po co właściwie zdobywasz nową kompetencję i nie zapominaj o tym w mozole działania;
  • Realistyczny plan – nikt nie nauczył się skomplikowanej czynności w jeden dzień, zbyt ambitny plan to doskonała recepta na frustrację;
  • Docenianie – już sam fakt podjęcia decyzji o poszerzeniu własnej kompetencji jest wart docenienia, uznanie to paliwo na kolejne etapy;
  • Wsparcie – pozwól sobie pomóc życzliwym Ci ludziom, nie bój się też prosić o pomoc;
  • Pożegnanie perfekcjonizmu – parafrazując Marsellusa Wallace’a z Pulp Fiction Perfekcjonizm tylko boli, a nigdy nie pomaga. Zwalcz go w sobie. Nauka wymaga potknięć, prób i błędów, bezradności, szukania kreatywnych rozwiązań; ideał to skończona forma – tyle wspaniała, co nierealna;
  • Poczucie sensu to najlepszy barometr dobrej drogi i adekwatnych działań. Oczywiście, że często uczymy się czegoś, czego wcale nie chcemy, ale i wtedy robimy to ze względu na jakiś inny cel. Jeśli jednak sam/a wybrałeś lub osobiście uznałaś/eś swój obszar nauki to poczucie sensu osadzi Cię i wzmocni w tym procesie.

Co jeszcze dodasz do tej listy?

Dodaj komentarz

Close Menu