Dojrzewanie empatii

Dojrzewanie empatii

Czego potrzebujesz? Jak mogę Ci pomóc? Te pytania to esencja empatycznego towarzyszenia.

Opowieść o rozwoju empatii wydaje mi się doskonale wszystkim znana. Czasami zaczynam rozmowę o nim z przekonaniem, że wszyscy słyszeli już co nieco o dojrzałej empatii. I często okazuje się, że wcale tak nie jest. Dlatego powtórzę się raz jeszcze i ją opowiem.

Rozwój empatii

Współczesne podejścia do zagadnienia empatii przyjmują różne perspektywy, a wraz z nimi założenia, metodologię badań oraz, często niejawnie, aksjologiczne i antropologiczne podstawy. L. Hoffmana badał rozwój moralny u dzieci ze szczególnym uwzględnieniem empatii. W opisanym przez siebie modelu empatii traktuje ją jako naturalną zdolność, która rozwija się od wczesnego dzieciństwa do (późnej nawet) dorosłości. I tak na najwcześniejszym etapie empatia ma przejawiać się w czymś, co można określić jako emocjonalne „zarażanie się”. Niemowlak, o czym najdotkliwiej mogą przekonać się rodzice bliźniąt, zaczyna natychmiast płakać, gdy słyszy płacz drugiego dziecka. Roczne mniej więcej dziecko, gdy widzi wypadek lub zranienie się innego dziecka może zachować się tak, jakby zdarzenie dotyczyło jego, np. włoży do buzi swój palec, choć przytrzaśnięty został zupełnie inny. Etap związany z kształtowaniem się świadomości i poczucia odrębności generuje inne zachowania. Dziecko, które potrafi już samodzielnie poruszać się może po prostu opuścić pomieszczenie, w którym znajduje się inne, płaczące dziecko. Brak umiejętności świadomego oddzielenia się od emocji drugiej osoby przy jednoczesnym odczuwaniu ich jako przykrych może prowadzić do zachowań ucieczkowych, także u osób dorosłych.

Kilkanaście miesięcy to czas, kiedy dzieci zaczynają zdawać sobie sprawę ze swojej inności i niezależności. W eksperymentach badających empatię podejmują aktywność, by pomóc innemu dziecku, które płacze. Najpierw robią to stosując rozwiązania, które im pomagają i dają pocieszenie – przynoszą własnego misia lub przyprowadzają swoją mamę. Dwulatki z kolei stają się bardziej wrażliwe na sygnały z otoczenia, a przez to i potrzeby innych, bo uświadamiają sobie lepiej różnice pomiędzy różnymi osobami. Wtedy też pojawiają się zachowania, które można określić jako jedne z pierwszych decentracji – dziecko stawia się w sytuacji drugiego – płaczącemu dziecko jest wtedy w stanie przynieść jej/jego misia lub przyprowadzić jej/jego mamę.

W późniejszym dzieciństwie, wraz z rozwojem moralnym, pojawia się możliwość doświadczania współczucia i rozumienia sytuacji, których nie dotyka się bezpośrednio. Rozumienie czyjejś perspektywy, sytuacji i odmiennego postrzegania jest najdojrzalszym stopniem empatii. Możliwe staje się empatyzowanie z całymi grupami, współodczuwanie jakiś sytuacji i łączenie się w uczuciach, także w taki sposób, który daje impuls do podjęcia działania. Działania związane z dojrzałą empatią nie powinny polegać na dawaniu rad czy prostych rozwiązań, bo ani o rybkę, ani o wędkę na tym etapie nie chodzi, lecz o mentalność rybaka. Empatyczna dojrzałość wyraża się tu w pytaniu: Jak mogę Ci pomóc? Czego potrzebujesz? Nie daje rad ani nie proponuje gotowych rozwiązań.

Praktyczna użyteczność

Zakładam, choć jest to czysto intuicyjna hipoteza, oparta jedynie – na tym etapie – na własnych obserwacjach i badaniu o niewielkim zakresie, że dojrzałe formy empatii nie pojawiają się często. Codzienne funkcjonowanie pełne jest zaraźliwych emocji, ucieczek od smutku i bólu innych oraz tzw. dobrych rad, co znajduje bezpośrednie przełożenie na kształt i jakość funkcjonowania grup i społeczności. Dobrej jakości rozmowę, szczerą chęć porozumienia, wysiłek decentracji i uczciwe, życzliwe zaciekawienie sytuacją i perspektywą drugiej osoby aż nader często zastępuje pośpiech, domysł i założenia związane z własnymi przekonaniami. We wspólnym działaniu nie jest konieczna identyczność, np. opinii, potrzeb, celów, ale bardzo ważne jest to, co synonimiczne z empatią, czyli tzw. wchodzenie w buty drugiej osoby. Chodzi tu po pierwsze o pewien podstawowy poziom otwartości, z którym łączy się także minimalny chociaż poziom zaufania, który pozwala zainteresować się drugim człowiekiem, jego sytuacją i perspektywą na nią. Po drugie, jest to współodczucie jego stanu emocjonalnego, które jest łatwiejsze, niż mogłoby się wydawać, bo organiczne i mechaniczne. Po trzecie, jest to podjęcie refleksyjnego wysiłku, by rozumowo zintegrować ten proces i nie dać się uwieść emocjonalnemu odzwierciedlaniu. I w końcu, jako pewnego rodzaju nagroda, może pojawić się adekwatna reakcja w spotkaniu drugiego – zrozumienie i okazanie go, dobra rozmowa, propozycja wsparcia, porozumienie. Bo kiedy następuje porozumienie? Jak samo słowo wskazuje po-zrozumieniu: drugiej osoby, sprawy, sytuacji.

Dodaj komentarz

Close Menu