zdjęcie wyróżniające_BHAG_mniejsze

Osobisty BHAG

Kim jesteś za 10, 20 lat? 
Gdzie i jak żyjesz?
Co robisz?
Jak wyglądasz?
I jak się czujesz? 

Wiesz? Myślisz o tym czasem? Nie proponuję Ci żmudnego planowania, choć to może być ważne i wartościowe. W tym miejscu zapraszam Cię do odważnych wizji.

BHAG to wyzwanie i zachęta do marzenia. I to nie byle jakiego, bo wielkiego!

BHAG

Co to jest BHAG? To akronim z angielskich słów:

Big
Hairy
Audacious
Goal
,

czyli wielki, włochaty, zuchwały cel.

Chodzi tu o niebanalny, odważny i właśnie zuchwały cel. To może być wizja życia albo ważne marzenie, raczej nie codzienna lista ‚todosów’. BHAG ma sam w sobie stanowić marzenie i wyzwanie, które wywołuje uśmiech, ale i trochę onieśmiela. Albo wręcz przeraża!

BHAG ma być:

  1. na tyle ambitny – wielki i bezczelny – by znaleźli się ludzie, którzy zechcą „popukać się w głowę” nad jego nierealnością i niemożliwością. 
  2. i jednocześnie na tyle dostępny, realistyczny i prawdopodobny, byś ty sam/a nigdy nie zwątpił/a, że to najlepszy możliwy plan na twoje życie.

BHAG: korzenie

BHAG to pojęcie związane głównie z biznesowymi strategiami, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zainspirować się nimi dla rozwoju osobistego i zawodowego. Ta koncepcja pochodzi z książki Jamesa Collinsa i Jerry’ego Porrasa Built to Last: Successful Habits of Visionary Companies. Do dziś jest używany jako inspiracja i podejście w budowaniu strategii.

BHAG może być wizją firmy lub własnej osoby, która cieszy i dodaje przysłowiowych skrzydeł. Powinna być zgodna z Twoimi wartościami, kompetencjami, potrzebami i możliwościami. Powinna też przekraczać pułap tego, co wiesz, że osiągniesz bez trudu. W końcu to hairy cel!

BHAGi, które mogą cię zainspirować:

  • Microsoft: Komputer na każdym biurku i w każdym domu.
  • SpaceX: Umożliwić człowiekowi eksplorację i zasiedlenie Marsa.
  • Google: Zorganizować światową informację i sprawić, by była dostępna i pomocna.
  • Nikt nie powinien zginąć ani zostać poważnie ranny w Volvo wyprodukowanym po 2020 roku.

BHAG: osobista perspektywa

Co może być osobistym BHAGiem? Na przykład jesteś dziś wziętym specjalistą, nieźle zarabiasz, ludzie się z tobą liczą, ale za 10 lat to z Twoim nazwiskiem wszystkim ma kojarzyć się dziedzina, którą się zajmujesz. Pracujesz na uczelni, prowadzisz ciekawe badania, publikujesz co nieco, a za 15 lat chcesz mieć własną katedrę.  Jesteś coachem i przykro ci, z czym większości ludziom kojarzy się coaching, więc chcesz w ciągu 20 lat pomóc przynajmniej milionowi osób i w ten sposób przekonać ich do rozwoju. Rozumiesz? Mierz wysoko, ale wiedz, że jesteś w stanie tego dokonać. I że bardzo tego chcesz.

Jak określić swój BHAG? Kilka pytań, które mogą ci w tym pomóc:

→ Jaki plan, pomysł, marzenie wywołuje w tobie wewnętrzny uśmiech?

→ Czy to marzenie jest zgodne z twoimi wartościami?

→ Jak myślisz, jak będziesz się czuł, kiedy to osiągniesz? A co na drodze do tego celu?

→ Gdy pojawia ci się lekko złośliwa myśl typu: Ja wam jeszcze pokażę to co chcesz pokazać?

→ Co jest jednocześnie twoim obszarem kompetencji, pasji i unikatowości? W jakiej dziedzinie masz szansę być wybitna/y?

→ Co osiągniesz na pewno lub z dużym prawdopodobieństwem w ciągu najbliższych 10-20 lat? Co jest dla Ciebie możliwe, ale trudne do osiągnięcia? A o czym boisz się marzyć?
Swój BHAG możesz znaleźć między odpowiedziami na dwa ostatnie pytania, ale najciekawiej dla Ciebie jeśli zdecydujesz się na tę ostatnią.


BHAG to marzenie i cel. To wyzwanie. Ma być lekko obrazoburcze, bo podważa status quo. Jednocześnie koncentruje energię, wyzwala radość i motywuje. Na zewnątrz może budzić powątpiewanie, ale w środku rozpala wiarę. BHAG to kompas i dopalacz.

zdjęcie_świadoma niekomptencja_małe

Świadoma niekompetencja

Czy można cieszyć się ze świadomej niekompetencji?

Model świadomej i nieświadomej kompetencji bywa także nazywany dołkiem uczenia się i krzywą uczenia się. Pochodzenie teorii nie jest jednoznaczne, ale opisanie jej zawdzięczamy Rameshowi Mahay.

W największym skrócie chodzi o to, że po uzyskaniu biegłości w jakimś obszarze minimalizujemy umysłowe nakłady na jej wykonanie: nie tylko wiemy, jak dane zadanie wykonać, ale i poszczególne jego etapy wykonujemy machinalnie, nawykowo. Klasyczny przykład to jazda samochodem. Jeśli prowadzisz go w miarę regularnie to już od dawna skręt nie jest dla Ciebie sekwencją drobiazgowych czynności, jak włączenie kierunkowskazu, zjechanie na odpowiedni pas, sprzęgło-redukcja biegu-adekwatny gaz, skręt kierownicy poprzez odpowiednie chwytanie jej i przesuwanie, etc. Ty po prostu skręcasz, prawda? Podobnie jest z każdą inną czynnością. Gdy wyrobimy nawyk, nie musimy zastanawiać się i decydować o każdym kolejnym kroku, robimy to skuteczniej i szybciej, pozostawiając sporą dawkę naszej uwagi i koncentracji dla innych spraw. Przysłowiowe schody zaczynają się, gdy pojawia się zmiana. To może być lewostronny ruch albo skrzynia biegów dla przyzwyczajanych do automatów.

Podobnie, sytuacja zmienia się diametralnie, gdy uczymy się czegoś nowego. Czy masz jakieś możliwie świeże wspomnienie uczenia się czegoś? Może tańce, jakaś gra zespołowa, nowe urządzenie? To zawsze wymaga sporo wysiłku na początku. Te niezdarne ruchy, długie minuty dla najprostszych decyzji, a później pierwsze ślamazarne ruchy. I jak to wygląda? No cóż, zazwyczaj estetyka jest wątpliwa, choć bywa urocza. Pełne skupienie, zaciśnięte wargi lub język na wierzchu, wytrzeszczone oczy. W przestrzennych, nowych ruchach nasze ręce i nogi współgrają jakby pierwszy raz w życiu się spotkały. Tak, takie bywają oznaki naszego wysiłku.

nieświadoma niekompetencja – świadoma niekompetencja – świadoma kompetencja – nieświadoma kompetencja

Ta niebywała zgrabność i polot w tzw. dołku uczenia się to świadoma niekompetencja, którą wyznacza moment uświadomienia sobie, że czegoś nie umiemy. Nie dużo lepiej jest na etapie świadomej kompetencji, czyli czasu, kiedy zaczynamy już wykonywać nowe czynności, ale nadal kosztuje nas to sporo uwagi i wysiłku.

Większości własnych niekompetencji nie jesteśmy świadomi, bo nawet o nich nie myślimy – biegłość w japońskim, szydełkowanie, montowanie bojlerów, etc. Uświadomienie sobie własnej niekompetencji to szczególny moment, który poprzedza przełomową decyzję o potrzebie, a może i chęci, poszerzenia danej kompetencji. To nie musi być radosna eureka, to może zwyczajnie wkurzać. Ktoś, kto poświęcił kawał swojego życia na kształcenie znów dowiaduje się, że jest coś nowego, co trzeba przeczytać, przećwiczyć, włączyć do działania. Czasem pojawia się pomysł, by nie tylko doskonalić znane, ale zająć się czymś nowym, nie odkrytą jeszcze dziedziną; wtedy trudno nawet określić, od czego naukę należy zacząć.

Świadoma niekompetencja to także szansa na rozwój i odkrywanie nowego. Wiele zależy od nas: czy to będzie początek fantastycznej przygody, czy kolejna, mozolna robota?

A później świadoma kompetencja, czyli jest lepiej, ale jeszcze długa droga przed nami. W jaki sposób Ty doświadczasz siebie jako osoby uczącej, początkującej? Nauka może być przyjemna, satysfakcjonująca, dodająca energii. Może być także związana z frustracją, stresem, niezadowoleniem. Wiele zależy od tego, czego się uczymy – czy sami wybraliśmy nowe zajęcie lub doskonalenie się w jakimś obszarze; czy jesteśmy w stanie dostrzegać postępy; czy jesteśmy wspierani w wysiłkach i sami siebie wspieramy. Zapewne jest wiele innych czynników, a dla każdego klucz do dobrej nauki może być inny. Czy Ty znasz swój?

Co jest ważne, by nauka była nie tylko skuteczna, ale i przyjemna? Czyli jak cieszyć się ze świadomej niekompetencji:

  • Jasno określony cel – zastanów się, po co właściwie zdobywasz nową kompetencję i nie zapominaj o tym w mozole działania;
  • Realistyczny plan – nikt nie nauczył się skomplikowanej czynności w jeden dzień, zbyt ambitny plan to doskonała recepta na frustrację;
  • Docenianie – już sam fakt podjęcia decyzji o poszerzeniu własnej kompetencji jest wart docenienia, uznanie to paliwo na kolejne etapy;
  • Wsparcie – pozwól sobie pomóc życzliwym Ci ludziom, nie bój się też prosić o pomoc;
  • Pożegnanie perfekcjonizmu – parafrazując Marsellusa Wallace’a z Pulp Fiction Perfekcjonizm tylko boli, a nigdy nie pomaga. Zwalcz go w sobie. Nauka wymaga potknięć, prób i błędów, bezradności, szukania kreatywnych rozwiązań;
  • Poczucie sensu to najlepszy barometr dobrej drogi i adekwatnych działań. Oczywiście, że często uczymy się czegoś, czego wcale nie chcemy, ale i wtedy robimy to ze względu na jakiś inny cel. Jeśli jednak sam/a wybrałeś lub osobiście uznałaś/eś swój obszar nauki to poczucie sensu osadzi Cię i wzmocni w tym procesie.

Co jeszcze dodasz do tej listy?